Księga gości

Wyślij wiadomość

ciąg dalszy nastąpił


04.12.2005 :: 20:14

Szybko ...
Anarchia zdecydowanie, delikatne samookaleczenie swego ciała i umysłu. Z ciekawości. Bez papierosa dzień dziewiąty dobiega powoli końca. Za wolno.
Bestia ma 23 lata i ochotę na ból. Wszyscy zainteresowani są już za starzy.
Wdycham muzykę...
Komentuj (1)

04.12.2005 :: 20:22

Pisać więcej, częściej...
Szybko...
Każda myśl nic nie znacząca z osobna ułoży się ostatecznie w splecionych w śmiertelnym uścisku kochanków. Całe te niepotrzebne wokół zamieszanie, ciało poruszane przez kofeinę i pasożytująca w nim osoba. Alternatywne zakończenie pojawia się nad ranem gdzieś na krawędzi znanego umysłu.
Po zbyt długim śnie.
Komentuj (1)

04.12.2005 :: 20:40

Prawdomówność ponad wszystko - okazuje się pomysłem nieciekawym. A więc postanawiasz - zmieniasz płeć na brak płci, wygląd na brak wyglądu, powinno być łatwiej.
Ślady swojej dotychczasowej bytności. Pozostawiasz je na swoich miejscach. Stworzenie nowej świadomości jest tak proste...
Pielęgnuję swoją nienawiść, moje dziecko, by rosła większa i silniejsza z każdą godziną. By mogła w końcu mną pokierować. Pielęgnuję swoją nienawiść do siebie.
Komentuj (1)

04.12.2005 :: 20:56

Jaka jest częstotliwość dźwięku, przy której pęka czaszka? Chcę pokazać wnętrze.
Komentuj (2)

04.12.2005 :: 21:18

Dwie rzeczy na których mi nie zależy? Ciało własne i ciało cudze. Przynajmniej nie w pospolitym znaczeniu.
Mam kilka atutów. Podejście idealne, wprost idealne do zakłamania. Długie proste piszczele i głęboki sen, niezależny od okoliczności łagodzących (lub ich braku).
Obraz na monitorze jest ostrzejszy niż rzeczywistość, czasem się kaleczę.
Komentuj (1)

04.12.2005 :: 21:39

Namówiły mnie te trzy osoby. Trzecia w lustrze. Przykładam więc obie dłonie do zimnej ściany, czekam aż poczuję chłód dalej, w nadgarstkach, trwa to kilka minut. Kilkanaście, kilkadziesiąt minut.
Po wielu dniach chłód przyjemnie mrozi serce. Oby trwał ten dziwny, uświęcony stan jedności z ziemią.
Komentuj (1)

05.12.2005 :: 10:35

Moja ulubiona kawa, moja ulubiona wokalistka, nikogo poza mną w domu. Martwi mnie jedynie wygląd moich paznokci.
Komentuj (2)

05.12.2005 :: 15:02

Ból brzucha staje się coraz przyjemniejszy. Uczucie przepełnienia chęć na zderzenie czołowe - oto jak teraz się czuję.
Komentuj (1)

05.12.2005 :: 17:59

Podpisz się tutaj.
Wstyd, wstyd, wstyd.
Kolejny akt poniżenia, nienawiści, gniewu, nieukierunkowanego bólu.
Jestem niebezpiecznie blisko ognia.
Komentuj (1)

05.12.2005 :: 19:16

dla osób samotnych łatwo jest zostać kimś bardzo, bardzo ważnym. Trzeba wtedy podwójnie uważać. Chyba, że to mój przypadek.
Słodka konfitura, odkrywanie się na nowo. Więc może jestem kimś innym, ciało to tylko przypadek?
Rozmyslania przy słodkościach, smakołykach, trzecia kawa mimo bólu w piersi...
Komentuj (1)

05.12.2005 :: 23:07

Pocałunek wymyka się formie. I rzeczywistości.
Komentuj (2)

06.12.2005 :: 08:46

Osiem godzin snu.
Właściwie to prawie dziewięć...
Komentuj (1)

06.12.2005 :: 10:32

Następnym razem chwycę ją za ręce. Następnym razem zdecyduje się mnie uderzyć.
Dzisiaj zaatakowała przestrzeń.
Komentuj (1)

06.12.2005 :: 21:11

Puk puk ...
Chlup chlup ...
Wracam wieczorem do domu, leje, błota po kostki niemal. Prawy but przecieka, moja prawa stopa sięga dyskretnej erotyki.
Komentuj (1)

06.12.2005 :: 23:11

Don't Let Me Out.
Popełniam nadinterpretację.
Komentuj (2)

07.12.2005 :: 10:06

Położyć się tak bardzo, tak intensywnie jak tylko można się położyć. Czyli przylgnąć nie do płaszczyzny a do przestrzeni.
Lubię samotne poranki, niemal samotne.
Komentuj (2)

07.12.2005 :: 16:58

Już nie wiem.
To agresja bierze się z niemocy, czy niemoc z agresji?
Komentuj (2)

07.12.2005 :: 21:31

Dramat naszych czasów i prawdopodobnie większość silnie depresyjnych przypadków bierze się z faktu, że nie potrafimy krzyczeć i na nas nie potrafią krzyczeć.
Dramat naszych czasów i prawdopodobnie większość silnie depresyjnych przypadków bierze się z faktu, że nie gwałcimy i nie jesteśmy gwałceni.
Komentuj (1)

07.12.2005 :: 23:16

Żeby podtzymać rozmowę zaczynam krzyczeć, śmiać się, czołgać, rzucać sobą o ścianę, wyć ...
Tak, bardzo mi zależy.
Komentuj (2)

08.12.2005 :: 09:09

Snu sześć godzin i czternaście minut. Wliczając dwa wieczorne ziewnięcia i trzykrotne przewracanie się na drugi bok.
Bezczelny poranek podgląda mnie przez okno.
Komentuj (1)

08.12.2005 :: 12:20

Jest ładnie. Ściany są pomalowane, na podłodze leży dywan, meble są pod kolor, w oknach zasłony.
Sfeminizowany świat bolączek, tak bardzo pragnący niekonsekwencji, że aż się wygina.
Komentuj (2)

08.12.2005 :: 18:13

Miejsca, gdzie mnie nie ma to ludzie którzy za mną nie tęsknią. Miejsca gdzie jestem to ludzie, którzy mnie nie znają.
Nocami chodzę czasami na kolanach, tak na wszelki wypadek.
Komentuj (3)

09.12.2005 :: 00:03

Dziwny, bardzo dziwny wybierasz sobie sposób na osiągnięcie dna. Jednocześnie trudną masz do przebycia drogę - narkotyzowanie się na czas, by kiedyś w obliczu uodpornienia organizmu odkryć smutną prawdę i stać tak z pustymi oczami zastanawiając się co się stało.

Dla mnie odpowiedniejszy jest pocałunek w rękę. Kiedy tylko dojrzeję.
Komentuj (1)

09.12.2005 :: 07:55

Snu pięć godzin i minut trzydzieści. Około. Wliczając jedną masturbację, jeden masaż twarzy i jedno marzenie o palmie na tle pomarańczowego zachodzącego słońca.
Na pewnym etapie miłości ból egzystencjalny nie istnieje.
Komentuj (1)

09.12.2005 :: 12:14

Znajduję dzisiaj na stronie mojego ulubionego zespołu hasło "He died for OIL - what about You?"
Po raz pierwszy zdarzyło mi się w związku z tym uznać ich za naiwnych.

Ładne słowo na dziś? PANIKA
Komentuj (1)

09.12.2005 :: 13:26

To proste.
Nie mówię nikomu całej prawdy i od razu mam więcej przyjaciół.
Komentuj (3)

09.12.2005 :: 23:06

Wysiłek fizyczny. Pierwotny, gładki, czerwony, prążkowany lewego uda.
Na gwiazdkę chcę dostać nowe gardło, żeby głośniej krzyczeć.
Komentuj (3)

10.12.2005 :: 01:41

Sen przyjdzie za 30 minut, może za 40.
Niepowtarzalnego smaku tutaj nie znajdziesz. (Drinki wypite. Źle zrobione były - za mało soku w wódce). Niepowtarzalnego smaku tutaj nie znajdziesz. ;-)
Komentuj (1)

10.12.2005 :: 09:33

Sen trwał siedem godzin. Około. W tym jeden koszmar zakończony zaciśnięciem zębów na języku.
Dzisiaj zaczynam pielęgnować smutek. Nie. Pielęgnuję smutek od dawna. Dzisiaj czynię z pielęgnacji smutku religię.
Smutek jest niebieski.
Komentuj (1)

10.12.2005 :: 12:37

Już wiem jak chcę żyć.
Chcę rozpoczynać pracę w dużych firmach, zdobywać zaufanie grubych oblewających się testosteronem facetów, zdobywać wszelkie kompromitujące firmę i sztab decyzyjny informacje, a potem szantażem wyzyskiwać od nich tyle pieniędzy ile się da.
Myślę, że to będzie lepsze niż cokolwiek.
Komentuj (1)

10.12.2005 :: 17:41

Zdrowy, bezpieczny, czysty, uczuciowy, namiętny seks?
Nie, każdy inny.
Komentuj (2)

11.12.2005 :: 01:31

Noc z soboty na niedzielę.
Dzisiaj sen nie przyjdzie.
Komentuj (2)

11.12.2005 :: 02:36

Co po rewolucji mężczyzn stanie się z kobietami?
I czy nie będzie to aby dla nich lepsze niż to co mają dotychczas?
Komentuj (1)

11.12.2005 :: 09:59

Z całej siły uderzam w prawy głośnik, a ten zaczyna po kilku dniach bezczynności działać.
Agresja POMAGA w życiu codziennym.
Komentuj (2)

12.12.2005 :: 12:11

On wziął w ręce siekierę.
On podszedł do mercedesa swojego byłego szefa.
On rozwalił mu maskę, karoserię, lampy, szyby i felgi.
Ja mu zazdroszczę.
Komentuj (1)

12.12.2005 :: 13:30

Ustawiam status dostępny na gg, żeby ktoś ze mną porozmawiał.
Od dziewięciu dni nikt mnie nie dotknął. Mam trąd.
Komentuj (2)

12.12.2005 :: 19:51

japońskie bdsm jest lepsze niż europejsko - amerykańskie.
DUŻO LEPSZE.
[edit]Niestety - znane mi tylko z monitora :([/edit]
Komentuj (1)

13.12.2005 :: 08:48

Sen za późno przyszedł, sen za wcześnie poszedł. Gdyby dostał swoje ulubione koszmary pewnie zostałby dłużej.
Komentuj (2)

13.12.2005 :: 19:59

prezenty.
minuta strachu, a nawet sekunda paniki.
dotyk, prawie miażdżący nadgarstki, ale zawsze dotyk.

własna hodowla frustracji i agresji.
Komentuj (2)

13.12.2005 :: 23:08

Być dla kogoś kimś ...
Komentuj (2)

14.12.2005 :: 03:03

te koszmary, gdzie nie boisz się robaków, węży ani duchów, tylko ciemnej sylwetki wyłaniającej się nagle zza drzwi.
tak, jeden z właśnie tych koszmarów. I to tuż po zaśnięciu
Komentuj (1)

14.12.2005 :: 10:53

ból oczu
ból głowy
ból nadgastków
senność
Komentuj (5)

14.12.2005 :: 17:38

To taka gra. Zabawa w upokorzenie. To tylko gra.
Komentuj (3)

15.12.2005 :: 00:24

Autoagresja, automasochizm, masturbacja.
Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
... z braku kogoś lepszego.
Komentuj (3)

15.12.2005 :: 14:17

konkurs na największe psychiczne wynaturzenie. Jestem w czołówce. Jest tyle powodów do zazdrości.
Komentuj (4)

15.12.2005 :: 23:49

Nikt nie chce pić ze mną, więc piję w samotności.
Poza tym tułam się czasem. Długo się tułam.
Komentuj (1)

16.12.2005 :: 10:48

Sen trwał bardzo ...
bardzo ...
bardzo długo.
Komentuj (2)

16.12.2005 :: 14:58

echosystem. od teraz całą dobę, potem kolejną dobę, potem kolejną dobę, potem kolejną ...
Komentuj (1)

16.12.2005 :: 16:06

Przeklinasz, tak na wszelki wypadek, potem dla zabawy, potem z premedytacją, przeklinasz...
echosystem trwa.
Komentuj (1)

16.12.2005 :: 18:29

Szukam takiej osoby
która nigdy
przenigdy
nie będzie musiała mnie za nic przepraszać.
E C H O S Y S T E M trwa.
Komentuj (2)

17.12.2005 :: 00:28

Północ.
Jutro z rana biorę udział w orgii organizowanej przez komunikację misjską. Trzeba włożyć czystą bieliznę.
Echosystem Trwa.
Komentuj (1)

17.12.2005 :: 16:18

Żyj aktywnie.
Pieprz się ze wszystkimi, nie z wybranymi.
... echosystem trwa ...
Komentuj (2)

18.12.2005 :: 16:40

Alkoholowa noc.
Ktoś kładzie mi dłoń na ramieniu. Już dawno nie pulsował we mnie taki seks.
Echosystem miał przerwę, ale już wrócił.
Komentuj (1)

18.12.2005 :: 20:32

Mam coraz ładniejsze
coraz bielsze zęby.
Coraz mocniej gryzę.
Echosystem trwa.
Komentuj (1)

18.12.2005 :: 23:46

Szczęście to masa małych kłamstw.
Idę spać przy dźwiękach echosystemu.
Komentuj (1)

19.12.2005 :: 11:18

zbliża się smutne podsumowanie smutnego roku. Pielęgnuję swoją frustrację.
Echosystem ... w kółko echosystem.
Komentuj (2)

19.12.2005 :: 14:36

Chcę tylko tych rzeczy, których nie można kupić.
Kolejna rzecz, którą chcę i której nie dostanę.

Echosystem łomoci mi w ciele.
Komentuj (1)

19.12.2005 :: 15:41

Żałuję tylko tego, że nikt z mojej ręki nie zginął.
Agresja POMAGA w życiu.
Echosystem wierci mózg.
Komentuj (1)

19.12.2005 :: 16:12

namawiam ludzi, by opowiadali mi o swoim szczęściu. Przyglądam się bacznie parom na mieście.
Wszystko to by bardziej ich wszystkich nienawidzieć.
Jestem złą osobą. Tak wolę.

ECHOSYSTEM wibruje w czaszce.
Komentuj (2)

19.12.2005 :: 22:41

Skonstruowano mnie niezwykle praktycznie.

Można mnie wziąść
użyć
i wyrzucić.

W tle wibruje echosystem...
Komentuj (2)

20.12.2005 :: 02:11

spać ... spać ... spać ...
nie myśleć, nie czuwać, nie czuć ...
Komentuj (1)

21.12.2005 :: 12:13

święta
nikogo nie ma w domu.
świąt nie będzie.
Komentuj (1)

21.12.2005 :: 12:58

nevermind
jakaż jest przewrotność tego słowa.
Komentuj (3)

21.12.2005 :: 19:39

Jestem kimś innym. I jeszcze kimś innym. I jeszcze kimś innym.

Pisząc dzisiaj na gg swoje imię i nazwisko zatrzymuję się na moment ... zastanawiam. Czy ono jeszcze są moje? Brzmią tak obco.

Bolą ręce i kręgosłup.
Komentuj (2)

23.12.2005 :: 19:20

moglibyśmy naszym zapasem bombek obdzielić 3 choinki ...
tymczasem bombki te będą leżały całe święta w pawlaczu w łazience ...
i zastanawiały się - Dlaczego?
przecież były rok w rok odkurzane, wieszane, oświetlane kolorowymi lampkami ...
w tym roku nic z tego
Komentuj (1)


Archiwum
2009
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień